Drzwi do s-pokoju - Artecubo

Drzwi do s-pokoju

3 lipca, 2017

Zamknąć drzwi i mieć święty spokój – o tym marzy wielu, choćby od czasu do czasu. Podstawowa funkcja drzwi, to izolacja dźwiękowa, ale także jest to bariera przed niechcianymi temperaturami, oczami, uszami, wilgocią i nasłonecznieniem. Od funkcji drzwi zależy ich forma. Aby właściwie zaspokajały nasze potrzeby we wnętrzach, trzeba je uważnie zaprojektować. Nie musi to oznaczać projektowania każdej ich części, np. zawiasu lub klamki, jak czyniono w epoce modernizmu (początek XX w.), gdy architekt-demiurg projektował każdy element składowy jego architektury. Uzyskiwano dzięki tej władzy spójne dzieło architektoniczne, jednak współcześnie nie jest to możliwe z uwagi na ogromne zapotrzebowanie na prace projektowe oraz wysoką specjalizację tych usług.

Drzwi do jednego z budynków jednorodzinnych na osiedlu WUWA we Wrocławiu

Współczesne kierunki architektury, np. neomodernizm lub parametryzm, każą dzielić części bardzo złożonego projektu pomiędzy specjalistów – architekt jest w tej współpracy kreatorem architektury i jednocześnie koordynatorem branż (inaczej jest w USA, gdzie te funkcje są rozdzielone). Technolodzy klamek i zawiasów, płycin i ościeżnic, budowniczowie ościeży i nadproży, konstruktorzy obliczający ich wytrzymałość, instalatorzy projektujący okablowanie ochrony przeciwpożarowej i wielu innych – wszyscy ci specjaliści znają się na tych aspektach drzwi dużo lepiej, niż architekt projektujący kubaturę lub koordynujący te branże. Odpowiednia współpraca ich wszystkich zapewnia sukces końcowej realizacji projektu.

Drzwi, to etymologicznie wejście, przejście (w sanskrycie: dvárah) – w języku polskim zawsze w liczbie mnogiej. Dawniej drzwi stosowano wyłącznie w najznamienitszych wejściach, więc zawsze miały dwa skrzydła – były mnogie, w odróżnieniu np. od języka rosyjskiego (дверьdwier), który określa je w liczbie pojedynczej, jako wejście, będąc bliżej korzeni grekokatolickich i sanskryckich. Drzwi bywały tak ciężkie, że wymagały obsługi odźwiernego (u M. Reja w XVI w. odwierny lub otwierny).

Łańcuszkowa zasłona w hiszpańskiej wiosce Eslida w górach Sierra d’Espadan / Fot. Archiwum eMSA Inicjatywa Edukacyjna

Czy zastanawialiście się, jaka jest geneza drzwi i od kiedy pojawiły się w architekturze? Można by powiedzieć, że historia drzwi kołem się toczy…, bo najpierw nie było ich wcale (stosowano skóry zwierzęce lub kobierce), potem szczelnie oddzielały wnętrza (drzwi drewniane i metalowe), by następnie zdublować się w formie zasłon (drzwi właściwe z dodatkową zasłoną paciorkową lub tkaninową) i uzyskać przeszklenia, czyli zaprzeczyć swej pierwotnej funkcji. Jest nawet kraina, w której dźwięk łańcuszkowych zasłon uznawany jest za specyfikę lokalnej audio sfery: Muzeum Etnograficzne we wsi Eslida we wschodniej Hiszpanii ma w w swej stałej wystawie etnologicznej instalację artystyczno-muzealną, w której można posłuchać dźwięków wiszących łańcuszków, tak charakterystyczny dla tutejszych domów mieszkalnych i budujący lokalną tożsamość kulturową.

Wśród drzwi są też Drzwi – doniosłe teksty kultury, elementy wyposażenia wnętrz sakralnych niosące bogate w treści narracje służące szerzeniu określonej filozofii. Ujęte w portalu prowadziły do miejsca świętego. Mało tego, same były świętością w nawiązaniu do słów Chrystusa „Jestem Bramą”. Teolodzy uznają drzwi za element najważniejszy tuż po ołtarzu. Na temat tzw. Drzwi Gnieźnieńskich w latach 1956-1959 powstała nawet trzytomowa księga przybliżająca ich ikonografię, znaczenie poszczególnych składników wystroju. Drzwi Gnieźnieńskie (podobnie jak Drzwi Płockie) są bowiem zapisem historii i religii, mają narrację ideologiczną i zawierają bogaty wykład treści teologicznych. W tym sensie są tekstem kultury, drzwiami do Tajemnicy, wszak wprowadzają do archikatedry gnieźnieńskiej. Odlano je z brązu w XII w. jako kronikę najważniejszych scen z życia św. Wojciecha, które przedstawiono odmiennie na obu skrzydłach. Drzwi te mają pokaźne rozmiary: ok. 330×80 cm. Grubość odlewu jest imponująca: 1,5-2,5 cm. Lewe skrzydło odlano w całości, prawe zaś w częściach, które zlutowano. Odlewy zamocowano następnie na dębowych ramach, podobnie jak dużo szersze Drzwi Płockie (sceny z życia Jezusa) datowane również na XII wiek.

Nie tylko drzwi w budowlach sakralnych objęte były kultem, a przynajmniej nabożnością. W kulturach typu ludowego, np. w XIX w. w Polsce, Pomorzu i Śląsku, drzwi i próg były miejscem tzw. mediacyjnym, granicą między sacrum i profanum, niebezpiecznym i oswojonym. Dlatego przez próg przenosi się pannę młodą, pod progiem kładzie się klucz lub pieniądze, a nad drzwiami wiesza podkowę – „na szczęście”.

Nie tylko drzwi w wiejskich chałupach zalipiańskich malowano w kwiaty – ornament floralny pełnił funkcję ochronną (podobnie jak kwiaty na strojach, architekturze i naczyniach), tak samo, jak w drzwiach sakralnych funkcję taką pełniły sceny z życia świętego. Ornament ludowy edukował jednocześnie o tych roślinach, które dla człowieka miały znaczenie ochronne (np. przed piorunami), lecznicze, kulinarne, gospodarcze lub symboliczne (magiczne), np. róża, szarotka, lilia, urzet, stokrotka, dziewięćsił, pięciornik, paproć itp. Dekoracja drzwi była wówczas tym, czym nieco później wizjer, a dziś monitoring, instalacja przeciwpożarowa lub zamek elektroniczny.

Może się wydawać, że współczesne drzwi rzadko bywają tak bogato zdobione, jak Drzwi Gnieźnieńskie lub Płockie. Ale, ale… O jakich drzwiach mowa? Otóż to – gdy prześledzimy drzwi montowane obecnie w budynkach o rozmaitej funkcji, przekonamy się, że bywają bogatsze lub skromniejsze. Narracja drzwiowa zależy od ich statusu i liczby wejść. Drzwi zwyczajne, prywatne lub publiczne, są jednoskrzydłowe i skromne, zwykle gładkie bez ornamentacji lub rzeźbień, a ich jakość zawiera się w technologii, konstrukcji, wykończeniu, stylistyce i kolorystyce. Drzwi publiczne do pomieszczeń masowych o ważnej funkcji są liczne i dwuskrzydłowe – jak np. do sali polskiego Sejmu, gdzie wszystkie są identyczne i równie dostojne, by podkreślić wagę obiektu oraz równorzędność obywateli i wejść (uwaga, demokracja!). Drzwi kościelne są ideologiczne, jak dawniej – nic tu się nie zmieniło poza formą, nawet materiały stosuje się archaiczne, by wzmocnić historyczny, filozoficzny lub religijny przekaz (np. drzwi spiżowe). Tzw. Drzwi Anielskie zaprojektowane przez rzeźbiarza Igora Mitoraja i zamontowane w Kościele Matki Boskiej Łaskawej w Warszawie są ponownie (w sensie chronologicznym) ideologiczną narracją, jednocześnie typowym dla artysty nawiązaniem do sztuki i filozofii starożytnej. Drzwi te były wielokrotnie chwalone i tyleż samo krytykowane.[3] Podobnie, jak brązowe drzwi kościoła św. Mikołaja w Chrzanowie, zaprojektowane przez artystę Piotra Idziego, które miały ponoć kosztować wiernych ok. 100 tys. złotych.

Zdobienie i wielkość drzwi pełni zatem zawsze funkcję komunikacyjną i symboliczną, jest informacją przekazywaną Gościom przez Gospodarza. Opowieści przedstawione na Drzwiach Gnieźnieńskich nie służyły bynajmniej dekoracji, lecz chrystianizacji – dziś powiemy, że pełniły funkcję marketingową. Podobnie czyni się z drzwiami współcześnie. Dzięki dostępności rozmaitych technologii oraz elastyczności tego specyficznego elementu wystroju wnętrz i zewnętrz treści marketingowe umieszczane są na drzwiach w sposób umożliwiający ich zmianę lub eliminację, choćby w formie reklamowych naklejek. Plansze te pełnią tę samą rolę, co romańskie płaskorzeźby: informują, ściągają uwagę, uczą, bawią lub moralizują. W niektórych obiektach w wejściach w przyziemiu można się zastanowić, czy warto zakrywać przeszklenie plakatem, skoro rozsuwane, duże drzwi zaprojektowano, jako przezierne.

We wnętrzach mieszkalnych drzwi pełne, nieprzezierne (tj. bez przeszkleń) pełnią przede wszystkim funkcje utylitarne: są barierą wizualną, dźwiękową i termiczną. Są też nadal podłożem dla treści symbolicznych. Przypomnijmy sobie plakaty wieszane na drzwiach od strony wewnętrznej oraz znaki ostrzegawcze na zewnętrznej stronie drzwi do pokojów nastolatków. Drzwi do łazienek mają małe naświetla – najczęściej nie po to, aby do łazienki wpadało światło, ale po to, by komunikować jej zajętość. Podobnie bywało z pokojami tzw. dziennymi, a jeśli w blokowych sypialniach ktoś otrzymał drzwi z dużym naświetlem, to zawieszał na nich lekką, marszczoną zasłonkę – nawet mimo faktu, że szkło było fakturowane i przezierne w małym stopniu. Ze szkła tych peerelowskich drzwi wrocławska artystka-szklarka Katarzyna Harasym wytwarza obecnie piękne, artystyczne talerze.

Drzwi wejściowe w ciasnych mieszkaniach stanowią wieszak na płaszcze – wisząca odzież wierzchnia sygnalizuje, kto jest w domu. Bywa też, że drzwi są niemile widziane i ich płycinę zakrywa się całkowicie zwierciadłem, które optycznie pogłębia pomieszczenie. Drzwi mówią więc swoim własnym językiem do mieszkańców każdego domu. Warto wziąć pod uwagę te praktyki, aby później nie utrudniać życia sobie i innym, a w najgorszym wypadku wymieniać drzwi, bo np. nie da się na nich zamocować zwykłego wieszaczka lub lustra. Aby zatem umożliwić mieszkańcom komunikowanie się z innymi osobami za pomocą drzwi, trzeba uprzednio porozmawiać z architektką wnętrz, przedstawić jej swój styl życia we wnętrzach, a następnie wspólnie dobrać stosowny materiał wykończeniowy wszystkich skrzydeł. W naszym Studio możecie Państwo to zrobić. Doradzimy Wam, jak dobrać rozmaite powierzchnie skrzydeł drzwiowych, klamki, naświetla (przeszklenia) i inne kacesoria. Zawieszenie plakatu nie będzie problemem 😉 Jeśli już teraz szukacie pomysłów na drzwi wejściowe, zewnętrzne, podsuwamy kilka zdjęć ze świata. Spójrzcie, jakie kiedyś wstawiano drzwi…

        

Tagi: , , , , , , , ,

Facebook