Wielobarwność powierzchni - odc. 2.: kolor a tekstura - Artecubo

Wielobarwność powierzchni – odc. 2.: kolor a tekstura

9 listopada, 2017

Lata 20. XX w. to wyjątkowo bogaty okres w rozwoju teorii barw. Był to okres modernizmu, a w nim m.in. luksusowego nurtu Art Deco. To właśnie wtedy w Polsce powstały nowatorskie pod względem kolorystycznym nurty malarskie, m.in. kapizm, zwany też koloryzmem. Kapiści wzięli swą nazwę od skrótu K. P. Oznaczał on Komitet Paryski, pomocową instytucję dla studentów malarstwa założoną w 1923 r. przez Józefa Pankiewicza na Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie. K. P. finansował stypendia i wyjazdy do Paryża, mekki artystycznej ówczesnej Europy. Skupiał m.in. Jana Cybisa, który uznawany jest za ortodoksyjnego kapistę, a także Waldemar Waliszewski, kapista nietypowy (il. otw.).

Skąd nazwa kolorystów? Autorem manifestu kapistycznego był właśnie Jan Cybis, którego malarstwo wizualizowało treść ideologiczną kolektywu. Obraz miał być przesycony wzajemną grą barw, które pełniły w nim funkcję konstrukcyjną, wyręczały niejako linię i kształt, jako typowe tworzywa wszelkich struktur. Linie na obrazach Cybisa są rozmyte, rozedrgane, niepewne, często przerwane. Tym, co buduje te malowidła, jest kolor.

Postrzeganie kolorów częściej bywa subiektywne, niż obiektywne. Ludzie po prostu nieco inaczej rejestrują rozszczepione światło. Najbardziej podobnie widzimy… ciemność, w której sami jesteśmy jednakowo czarni – w sensie fizjologii widzenia: bezbarwni. Barwy stanowią ważki przykład w rozważaniach o kulturze. Poprzez widzenie niebieskiego B. L. Worf wyłuszczył sens porzekadła „wyjątek potwierdza regułę”: aby ustalić regułę definicji koloru niebieskiego trzeba mieć kolor nie-niebieski, jako punkt odniesienia. Bez porównania niebieskiego z nie-niebieskim nie dałoby się ustalić zasad tego pierwszego.

Nasze ulubione palety barw oscylują wokół wielu odcieni szarości i brązów, a także czerni i bieli – kolorów ziemistych, słomianych, ołownych, sosenkowych, gołębiatych, rosołkowych, obłocznych, porcelanowych, muszych… Są to wybrane nieliczne określenia odcieni dziewięciu subpól kolorystycznych, jak je określa M. Borejszo. Nazwy wywodzą się z obserwacji życia codziennego, fauny i flory. Czy biel i czerń mogą mieć odcienie? Owszem, mogą. Mimo, że w rozumieniu fizycznym nie są one kolorami, to w praktyce projektowej mogą otrzymać szeroką paletę nastrojów. A jeśli dodamy do tego kategorię połysku, metaliczności i matowości, wówczas wachlarz powierzchni jest ogromny. Niejeden nasz Klient stwierdził „ojej, zbyt wielki wybór…”. Czerń atłasowa, czerń granatowa, czerń srebrzysta, czerń chropowata, czerń miękka lub puszysta…

Jak widać, uszczegółowienie odcieni kolorów nie jest współczesnym pomysłem związanym tylko z wysoką technologią produkcji rzeczy. Podobnie jest z teksturą / fakturą. W związku z faktem, że postrzegamy powierzchnie oświetlone, to tekstury mają strategiczne znaczenie przy wzrokowej i mózgowej rejestracji barw. Odróżnianie odcieni i rodzajów tekstur rzeczy jest ciekawym zjawiskiem kulturowym silnie powiązanym z tzw. językiem naturalnym, tzn. używanym w mowie i ewentualnie piśmie przez określone społeczności lub społeczeństwa.

Przykładem różnicowania nazw tekstur i odcieni rzeczy jest np. śnieg, który może mieć kilka nazw, np. w dialektach eskimo-aleuckich: aput to u Inuitów śnieg na gruncie, qana – śnieg padający, piqsirpoq – śnieg zawiewany, qimuqsuq – zaspa.[1] Podobnie z lodem: sikuaqu – cienki lód, sikurluk – topniejący lód, sikursuitpak lodowy. Polszczyzna jest również bogata w określenia różnicujące – już w powyższym tłumaczeniu używamy odmiennych określeń. W języku cenniejsze są jednak zwarte nazwy – rzeczowniki, a nie rzeczowniki z niezbędnymi przymiotnikami. Odpowiednikiem bogactwa językowego Inuitów są więc polskie, potoczne lub gwarowe określenia śniegu: płatki, krupa, puch, breja, chlapa, ciapa, firn, gips, szreń, lepa, ponowa, oraz nazwy regionalne: mąknisko, fledry, szatory, ćpa, trzap, czaplec, nitka, przypirsek, kalawa…

Jesteśmy więc być dumni z obfitości współczesnych określeń kolorów, odcieni i tekstur, które mamy możliwość stosowania w projektowaniu wnętrz. Najprzyjemniejsze są niewątpliwie nazwy rzeczownikowe lub przymiotnikowe, a nie tylko numery. Takie nazewnictwo praktykują niektórzy producenci. Nasza praca projektowa jest wtedy wypełniona pachnącymi, gorącymi, smakowitymi lub barwnymi skojarzeniami: fino słomkowe, arabeska czarna, aluminium, fino hawana, śliwa czerwona, bazalt, stal hartowana, sahara, nevada, snowland… To przykładowe nazwy powierzchni blatów kuchennych.

Firma Pfleiderer, której blaty mamy w naszej projektowej i wykonawczej ofercie, stworzyła autentyczne „światy kolorystyczne”, z których możecie wybierać kolory i tekstury do swoich domów, które Wam zaprojektujemy: barwy tęczy, pogoda burzowa, na morzu, w lecie, herbata dla dwojga, czarna kawa, z biegiem czasu, pianista, zdobycz dnia, różowe domy, głęboka rzeka – wysoki szczyt. Piękne nazwy, prawda? Każdy z tych światów zawiera kilkadziesiąt odcieni oznaczonych numerami. Jest w czym wybierać…

[1] Franz Boas, Handbook of American Indian languages, 1911, s. 25-26.

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Facebook