Kuchenne powroty do przeszłości – cz. 5 - Artecubo

Kuchenne powroty do przeszłości – cz. 5

13 listopada, 2018

Tak to kiedyś kuchnie wyglądały – półka, drążek, koniec. Ewentualnie zasłonka lniana lub bawełniana, tzw. makatka – obowiązkowo haftowana z inskrypcją rodzinno-małżeńską typu „Młoda kuchareczka, zwinna jak laleczka”, „Pieczone gołąbki nie lecą same do gąbki”, „Miłość i zgoda – domu ozdoba”. Dzięki wyposażeniu kuchennemu, jakie można zamówić w naszym Studio, makatki zmieniają treść na nowocześniejsze: „Gdy zmywarka sama zmywa, gospodyni odpoczywa”.

Na ilustracji powyżej widzicie szafkę kuchenną z półkami typowymi dla dawnych kuchni. Ustawiano na nich talerze codziennego użytku. Dawniej powietrze było jednak czystsze (mniej spalin z pojazdów i pieców!), a użytkowanie naczyń częstsze. Talerze były więc w ciągłym ruchu i nie było szansy, aby zdążyły się zakurzyć. Dziś patrzymy na takie półki i myślimy „ależ to niepraktyczne – wszystko na wierzchu! Jeden dzień i wszystko będzie pokryte kurzem!” – w zasadzie nie kurzem, a pyłem ze smogu.

Niektóre półki służyły do ekspozycji talerzy ozdobnych. Układano tu wyjątkowe okazy, np. z rodzinnej kolekcji. Była to pewnego rodzaju reprezentacja zasobności gospodyni, królowej kuchni. Z czasem drewniane półki zniknęły, ale zamiłowanie do ekspozycji ozdobnych talerzy pozostało, choćby w formie prezentacji kultowych już talerzy z Włocławka.

Bardziej rozbudowaną formą kuchennego regału był kredens. Obecnie wraca do łask, staje się często bohaterem kuchni, szczególnie gdy jest rodzinną pamiątką lub zabytkiem meblarstwa zakupionym w sieci lub na targowisku. Dobry kredens faktycznie może stać się ozdobą kuchni. Stary mebel tego typu potrafimy umiejętnie wkomponować w każde wnętrze, nowoczesne, neutralne lub rustykalne. Kredens to swoista maszyna kuchenna. Jego schowki, szufladki, szafeczki od wielu lat były przedmiotem marzeń głównie dzieci, przed którymi chowano tam luksusowe łakocie, ale także zwykły cukier, który bywał bardzo drogi.

Nimb, jakim otaczano cukier, szczególnie ten biały, rafinowany, wywodził się z czasów sprzed 1803 r., gdy cukier był domeną wyłącznie kuchni arystokratycznej i klerykalnej, wszak był to cukier z trzciny cukrowej, a importowano go z bardzo odległych kolonii. Tego roku otwarto pierwszą na świecie rafinerię cukru z buraka cukrowego i już po kilku latach stał się on powszechną przyprawą nieomal wszystkich warstw społecznych. Wraz z kultem innych białych składników (mąka, sól, owcze runo i inne) kojarzony był z dostatkiem, a nawet zdrowiem: „Cukier krzepi!” – to zdanie zawdzięczamy Melchiorowi Wańkowiczowi.

Facebook